logo

Nr 1 (36), 24 maja 2011 r.

Tego nie da się opowiedzieć

W powojennej kulturze muzycznej przewinęło się wiele imprez, inicjowano setki festiwali, konkursów i innych, w założeniu regularnie odbywających się wydarzeń muzycznych. Niektórym imprezom udało się przetrwać przez jakiś czas, inne upadały już po kilku edycjach, a jeszcze inne wkomponowały się na stałe w panoramę życia muzycznego. Co więcej, po latach niektóre dawno upadłe i nieco zapomniane festiwale udaje się reaktywować, choć rzadko.

Chór "Gaudeamus", Bielcy (Mołdawia)

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej przetrwał i na swoje 30-lecie ma się dobrze. Pojawia się zatem pytanie, czy rzeczywiście tylko pieniądze lub ich brak decydują o tym, czy dany pomysł na stałą imprezę artystyczną przetrwa czy nie?

Próbowałam znaleźć odpowiedź na to pytanie, bo — aż trudno uwierzyć — towarzyszyłam temu Festiwalowi od początku. A początki w tym wypadku nie były łatwe. Pomysłodawca, inicjator i jak dotąd na szczęście, jedyny dyrektor, który wspomagany przez ks. M. Niegierewicza i ks. J. Szurbaka zorganizował Dni Muzyki Cerkiewnej w Hajnówce. Już po pierwszej edycji udanej imprezy znalazło się wielu wybitnych muzyków, którzy z radością przyłączyli się do wspierania organizatorów. Warto wspomnieć, że rok 1981 był bardzo trudny i przełomowy dla naszego kraju. Oprócz zrywu solidarnościowego, przewrotu ustrojowego, znaleźliśmy się w stanie wojennym. Kolejne lata przynosiły transformację ustrojową, zaciskanie pasa, upadek wielu zespołów, festiwali oraz wymieranie amatorskiego ruchu artystycznego.

Mimo to hajnowski festiwal nie tylko utrzymał się, ale zaczął się prężnie rozwijać. Ze skromnej imprezy już w 1991 r. przekształcił się w Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej i tak pozostało do dziś. W tamtych latach były też pewne sprzyjające okoliczności do rozwoju tego typu imprezy, albowiem w kraju działał tylko jeden Zespół Muzyki Cerkiewnej pod dyrekcją ks. Jerzego Szubaka, a muzyka Kościoła Prawosławnego zawsze przyciągała słuchaczy swoją magią, nieco egzotycznym brzmieniem i przepiękną fakturą chóralną. Tereny wschodnie naszego kraju spragnione były jakiegoś ożywienia tej muzyki, która nie tylko stanowiła trzon nabożeństwa prawosławnego, ale przecież w ciągu setek lat była tworzona w Europie przez najwybitniejszych kompozytorów i od czasu do czasu wychodziła poza liturgię. W Rosji zaś, gdzie cerkiew w latach 80., 90. odradzała się, festiwal przyszedł w sukurs zespołom, które właśnie stamtąd przywoziły arcydzieła muzyczne i wykonawcze.

Tak więc wybór muzyki cerkiewnej jako formuły festiwalu uznaję za strzał w dziesiątkę. Z roku na rok impreza otwierała się nie tylko na różnych wykonawców, na zespoły pochodzące z różnych kręgów kulturowych i z najodleglejszych zakątków świata, ale także dokonywano coraz większych odkryć, jeśli chodzi o historyczne bogactwo repertuarowe; okazało się, że na festiwalu rozbrzmiewały unikatowe monodie z początków muzyki cerkiewnej, czyli X wieku, kiedy to Księstwo Kijowskie przyjęło chrześcijaństwo, a śpiewy cerkiewne powstały tam w wyniku krzyżowania się wpływów bizantyjskich oraz melodii cerkiewnych południowych Słowian tj. Bułgarów i Serbów. Również na festiwalu dało się coraz częściej słyszeć wielogłosowe formy muzyki religijnej oraz duże formy koncertowe. Owa plejada literatury wokalnej sprawiła, że Festiwal zaczął pełnić ogromną rolę kulturotwórczą. A oryginalne bogactwo harmoniczne muzyki cerkiewnej zainspirowało wielu kompozytorów do tworzenia nowych utworów opartych o nowoczesną technikę i bardziej wyrafinowaną harmonię.

Po 10 latach , kiedy — jak wspomniałam — powstał już Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej, do Hajnówki zaczęły przyjeżdżać wysokiej klasy chóry, zarówno amatorskie jak i profesjonalne. Coraz bardziej wyszukana, często trudna, ale jakże piękna muzyka rozbrzmiewała na przesłuchaniach konkursowych. Nic zatem dziwnego, że w 1995 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki uznało tę imprezę na wschodzie Polski za festiwal najwyższej rangi, jak np. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”. Mimo to, w pewnym momencie zaczęły się piętrzyć trudności, zwłaszcza przed spiritus movens całego przedsięwzięcia Mikołajem Buszko. Najpierw został zwolniony z funkcji dyrektora Domu Kultury w Hajnówce, potem miejscowi mali ludzie robili wszystko, by odebrać mu tę imprezę, którą nie tylko stworzył, ale pielęgnował, rozwijał i dopieszczał szczegóły. I właśnie ten mój nieco przydługi wstęp o niekwestionowanej wartości festiwalu, jego ogromnej roli muzycznej, kulturalnej i turystycznej zmierza do tego, by powiedzieć, że to bardzo trudno prowadzić przez 30 lat imprezę o takim rozmachu, i że to wszystko było i jest możliwe dzięki jedynemu tytanowi pracy, dyrektorowi Mikołajowi Buszce, człowiekowi skromnemu, prawie przez lata niezauważonemu. Ale jego praca widoczna jest w całej okazałości. I to się liczy!

Zespół Wokalny "Orthodox Singers", Tallinn (Estonia)

Sądzę, że mało kto zdaje sobie sprawę, że praca nad organizacją festiwalu trwa cały rok. Przecież to nie tylko zaproszenie zespołów, przesłuchania, zagospodarowanie noclegów, wyżywienia dla uczestników. To potężna machina! Z roku na rok przybywało materiału, pojawiały się płyty z przesłuchań, z koncertów finałowych. Właściwie każdy zespół biorący udział w festiwalu wyjeżdżał po zakończeniu festiwalu z nagraniem swojego występu. To wspaniały muzyczny fenomen! Festiwalowi towarzyszą Gazety Festiwalowe, w których można zawsze znaleźć sporo bieżących informacji, wywiadów, artykułów o muzyce i towarzyszących imprezach. Tę pracę wykonywano w trakcie trwania przesłuchań! Festiwal zawsze był elegancko oprawiony w gadżety typu plakietki, reklamówki, informatory, no i przede wszystkim ładnie wydany Program z opisami występujących zespołów, ich repertuaru oraz przebiegu całego festiwalu.

W 1996 r. powstała Fundacja Muzyka Cerkiewna. W ostatnich latach imprezie towarzyszą dodatkowe wydawnictwa Fundacji Muzyka Cerkiewna: oprócz ogromnej liczby płyt z muzyką cerkiewną, słuchacze i muzycy mogą znaleźć publikacje nutowe, zbiory kolęd prawosławnych oraz antologie różnych utworów cerkiewnych w opracowaniu na chóry. Ponadto kilka lat temu Fundacja wydała przepiękny, bogato zdobiony album: Historia 26 lat istnienia Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej — Hajnówka. Muzyczne Forum Wschodu i Zachodu. Oprócz wielu informacji, publikacja zawiera około 300 zdjęć. Warto dodać, że Fundacja wydaje przewodniki, książki monograficzne o artystach regionu i w ten sposób przybliża przybyłym na festiwal rodzimy krajobraz oraz sztukę. Dodajmy do tego gromadzenie materiałów, listów gratulacyjnych, nagród i wyróżnień.

Kolejnym ważnym przedsięwzięciem organizatorów było stworzenie spotkań i warsztatów dla dyrygentów i chórzystów, tematycznie związanych z muzyką chóralną, np. interpretacją, dyrygowaniem czy literaturą cerkiewną. Przeważnie spotkania te prowadzili wybitni muzykolodzy i dyrygenci. A dodatkowym elementem towarzyszącym warsztatom była wystawa fotograficzna, wystawa ikon itp.

No i istotna sprawa dla zespołów biorących udział w festiwalu to koncerty w całej Polsce. Podczas trwania festiwalu organizatorzy zagospodarowali czas chórom, organizując im koncerty w różnych miastach, m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, na Białostocczyźnie itp. Z jednej strony zespoły utrwalały sobie w ten sposób repertuar, mogły się pokazać polskiej publiczności, z drugiej — święto muzyki cerkiewnej dawało o sobie znać w całej Polsce. Ilekroć uczestniczyłam w koncertach tego typu organizowanych w Warszawie, Kościół Ewangelicki przy ul. Kredytowej pękał w szwach.

Do tego wszystkiego należy dołączyć profesjonalnie prowadzoną stronę internetową Festiwalu. Jest tam wszystko. Jeśli ktoś zechce zainteresować się MFMC, znajdzie wszelkie potrzebne informacje. Piszę o tym, bo za wszystkimi tymi działaniami stoi jeden człowiek: Mikołaj Buszko. Oczywiście współpracuje z nim spora liczba ludzi, to normalne, ale gdyby nie jego determinacja, walka, często w pojedynkę, nie byłoby festiwalu. Najcięższy okres dla tej imprezy, a zarazem heroiczny, jeśli chodzi o utrzymanie ciągłości festiwalu był wtedy, gdy cała impreza musiała się przenieść z miejsca, gdzie powstała, czyli z Hajnówki do Białegostoku. W sumie ta „przeprowadzka” dobrze zrobiła imprezie. Białystok to duże miasto, coraz więcej melomanów garnie się na muzyczne festiwalowe uczty. Nad wszystkim, z dokładnością zegarka szwajcarskiego czuwa Mikołaj Buszko, wielki człowiek. Pozwoliłam sobie pierwszy raz o tym publicznie powiedzieć, gdyż uczestniczę w tej imprezie od początku, może ostatnio nie tak blisko, ale bardziej obiektywnie. Uważam, że powinniśmy sobie od czasu do czasu uświadomić, że nic się samo nie zrobi. A festiwal o takiej międzynarodowej formule wymagał i wymaga ogromnej pracy, nerwów, walki o rzeczy zdawałoby się niewykonalne, uporu i wiary, że to musi się dziać. Nie będzie przesadą, gdy powiem, że bez dyrektora Mikołaja Buszki nie byłoby niczego, nie umniejszając wkładu pracy wszystkich osób pracujących dla potrzeb festiwalu. Zawsze najważniejszy jest szef, bo cokolwiek by robili z nim lub dla niego inni, każdy będzie zadawał jedno pytanie: kto kieruje tą imprezą, że ona tak dobrze działa?

30 lat to kawał czasu, można coś zrobić, nawet przyzwyczaić się do tego, że jest, trwa, ale często kostnieje, popada w rutynę. W przypadku MFMC jest to stale zmieniająca się formuła, otwarta na kulturę całego świata, przyciągająca wybitnych znawców śpiewu, dyrygentów, muzykologów, kompozytoró włącznie z artystami tej miary miary, co Krzysztof Penderecki czy od lat przewodniczący jury Romuald Twardowski.

W Roku Jubileuszu 30-lecia Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej życzę dyrektorowi Mikołajowi Buszce, aby trwał na tym stanowisku przez następne dziesięciolecia, aby miał siłę do organizowania dalszych imprez. Jak to będzie, jestem spokojna o przyszłość tej wyjątkowej i wspaniałej imprezy.

Alicja Twardowska

 

wstecz


Copyright © Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej — Hajnówka 2011